Bangkok – miasto wielu kontrastów

Bangkok jest miastem wielobarwnym, głośnym i bardzo tłocznym. Pierwsze wrażenie? – Nie najlepsze. Wysiadasz z pociągu Airport Link i czujesz się, jak mała, bezbronna istota pośród wszechogarniającego hałasu pędzących samochodów i skuterów – całej masy skuterów. Do tego w Tajlandii panuje ruch lewostronny, a więc już na starcie możemy dostać małego oczopląsu, co spowoduje delikatny zawrót głowy. A podobno od „przybytku głowa nie boli” ;). Później już jest trochę lepiej. Jeżeli jeszcze nie korzystaliście z takiego transportu miejskiego, jak tuk-tuki, to koniecznie złapcie jeden z nich i tak zakończcie podróż z lotniska do hotelu, w  którym zamierzacie się zatrzymać.

Lubiłam przejażdżki tuk-tukami. Siedząc z tyłu, obserwowaliśmy życie codzienne mieszkańców, które przeskakiwało klatka po klatce, odtwarzane jak z filmowej taśmy.

–> Mała przestroga: Nie dajcie się namówić na tuktukową promocję za 40 THB (4 zł). Kierowca obwiezie Was po punktach, z których dostanie pieniądze lub paliwo za przywiezienie turystów. W „zwiedzaniu” między innymi FACTORY, gdzie szyją garnitury i koszule na miarę oraz biuro turystyczne. Ogółem miejsca, gdzie właściciele, czy też sprzedawcy będą chcieli wyciągnąć z Was kasę! Taka podróż zapewne nie przyniesie ciekawych wspomnień, a może jedynie popsuć humor. 

Po dość męczącym dniu w stolicy, przesiąknięci spalinami i zapachem jedzenia z ulicznych garkuchni, szukaliśmy wytchnienia w położonej nieopodal naszego hostelu, świątyni.

Wat Saket – zwana również Złotą Górą (Golden Mount). To świątynia położona na sztucznym, 79-metrowym wzgórzu. Koniecznie polecamy wybrać się tuż przed zachodem słońca, aby już z góry podziwiać piękne widoki na miasto. Świątynia w blasku takiego światła wygląda zjawiskowo, a jej złota kopuła (chedi) z tysiącem powiewających na wietrze dzwoneczków, tworzy wręcz magiczny klimat. Do świątyni prowadzi 318 schodów, ale spacer w górę jest bardzo przyjemny, gdyż możemy podziwiać okalające je rośliny i mini ogrody z wodnymi kaskadami. Na górze będzie czas na odpoczynek, kontemplację i wyciszenie. Idealne miejsce na zakończenie dnia pięknym zachodem słońca. Pod sobą będziemy mieli zabytkową dzielnicę Rattanakosin z Wielkim Pałacem, czy Wat Arun, a może nawet zauważycie Wielką Huśtawkę?

Pełna nazwa świątyni to: Wat Saket Ratcha Wora Maha Wihan, czyli Świątynia Mycia Włosów, co ma związek z ceremonią przeprowadzoną przez króla Ramę I.

 

Informacje praktyczne:

Godziny otwarcia: 9:00-17:00

Bilety: 40 THB

Jak dostać się do świątyni:

Znajduje się ona blisko kanału, więc można przypłynąć łodzią do ostatniej przystani. Jeżeli wybieracie się z Khao San Road, należy wyjść na główną ulicę Ratchadamnoen i kierować się w stronę kanału na moście Phanafa. 

A co robić po zachodzie słońca, kiedy zakończymy zwiedzanie? My udaliśmy się na słynną Khao San, ponieważ od świątyni to jakieś 900 metrów, a więc spokojny, wieczorny spacer ulicami Bangkoku, zanim porwie nas tłum wspomnianej ulicy. Tam już tylko gwar, głośna muzyka, tańce, naganiacze i krzyczący z okien kierowcy taxówek: „Taxi, Taxi”. Wybór restauracji, barów i klubów jest ogromny, do tego stragany z pamiątkami, uliczne jedzenie i zwani przeze mnie „wędrowni sprzedawcy”, którzy krążą po całej ulicy wciskając turystom różne bibeloty. Przybywają tu głównie młodzi ludzie, bądź backpakerzy szukający taniego noclegu. Mimo całej swojej kiczowatej natury, warto wybrać się w to miejsce. Jeżeli nie na imprezę, to chociaż po to, aby skorzystać z usług jednego z salonów masażu i zrelaksować się za grosze 😉

Przeczytałam kiedyś w pewnej książce, że Bangkok można kochać albo nienawidzić. Niewątpliwie coś w tym jest. Mnie osobiście początkowo przeraził, ale później zaczęłam się przyzwyczajać. Niestety dwa dni spędzone w Bangkoku nie pozwoliły mi jeszcze wyrobić sobie o nim zdania. Muszę jednak przyznać, że metropolia ta ma coś w sobie, ponieważ po pewnym czasie ma się ochotę tam wrócić. Ja na pewno dam jej jeszcze szansę i z jednej strony, nie mogę się już doczekać, kiedy ponownie porwie mnie wir Miasta Aniołów.

 

Najczęściej zadawane pytanie: Jak dostać się z lotniska Suvarnabhumi do centrum miasta?

Istnieje parę sposobów, jak szybko wydostać się z lotniska. Dostępne są pociągi, autobusy i oczywiście taksówki.

My korzystaliśmy z otwartej w 2010 roku, linii Suvarnabhumi Airport Line. Przystanek znajduje się pod ziemią. Na lotnisku zauważycie znaki prowadzące do tej linii. Stacja Suvarnabhumi jest w głównym budynku terminala, na poziomie B1, jakieś dwa piętra poniżej hali przylotów.

 

Chcesz wiedzieć, co jeszcze zwiedziliśmy w Tajlandii? Kliknij tutaj i przenieś się na słoneczne, południowe wybrzeże.

3 Comments on "Bangkok – miasto wielu kontrastów"

  1. Ciekawy tekst!
    Dobrze, że dodałaś info o wydostaniu się z lotniska. Mam nadzieję, że nie zbłądzę po drodze 😀

  2. Trzymam kciuki 🙂 dziękuję za komentarz!

  3. It’s perfect time to make some plans for the future and it’s time to be
    happy. I’ve read this post and if I could I want to suggest you few interesting things
    or advice. Perhaps you could write next articles referring to
    this article. I wish to read more things about it!

Leave a comment

Your email address will not be published.


*